|
Bezkarność tej pierwszej „zwycięskiej" wyprawy spowodowała wiele innych. Obie kanonierki firmy Amarco y Cia tak zaprawiły się w krwawym rzemiośle pirackim, takie im to rzemiosło przynosiło dochody, że wymordowawszy „konkurencję" na Putumayo i Igara Parana, przeniosły się w tym samym celu i na Rio Caqueta. Likwidacja kilku małych osiedli poszła bardzo szybko, nie dała jednak zbyt bogatej zdobyczy, osiedla bowiem były w początkowej fazie zagospodarowywania się, a Indianie pracujący u osiedleńców, na widok nadpływających kanonierek w panice umknęli do puszczy wraz z żonami i dziećmi. Ale nad Caąueta mieszkał też jeden z najstarszych w tej okolicy osiedleńców, Kolumbijczyk, Cecilio Plata, prowadzący ożywiony handel ze szczepami indiańskimi, mieszkającymi w okolicznych puszczach. Plata był człowiekiem względnie uczciwym, nie oszukiwał Indian, nie znęcał się nad dłużnikami i nie zabierał im w zastaw żon i córek, dlatego też między nim i Indianami wyrobiły się stosunki raczej patriarchalne, chętnie więc dostarczano mu tych produktów puszczy, jakie były mu potrzebne. Z chwilą zapotrzebowania na kauczuk, surowiec ten odgrywał między wspomnianymi produktami najważniejszą rolę. Cecilio Plata pochodził z górzystych okolic Kolumbii, z tak zwanej ,tierra fria", czyli „ziemi chłodnej" (okolic o ostrym, górskim klimacie) ale w puszczy nad Caąueta zadomowił się i „tierra caliente" (tak nazywano okolice o klimacie gorącym, tropikalnym) służyła mu niezgorzej. Skromniutka początkowo osada, a właściwie: samotna chata, zbudowana na piaszczystym brzegu rzeki, poczęła się powoli rozwijać w miarę rozwijania się stosunków handlowych z Indianami. A potem, gdy stosunki handlowe seńor Cacilio rozwinęły się i rozprzestrzeniły wzdłuż brzegów rzeki, na całą długość Caąuete, sprowadził z ojczystych gór kilkunastu młodych i dzielnych krewniaków, którzy chętnie porzucili ubogą i nudną egzystencję, by w puszczy stać się doskonałymi pomocnikami starego samotnika. Nad Rio Caąuete wyrosło kilka nowych faktorii, a ponieważ młodzi ludzie idący w ślady Cecilio Plata — dobrze obchodzili się z Indianami i szanowali ich zwyczaje, kauczuk płynął z puszczy do ich magazynów nieprzerwaną rzeką. Nikt Indian nie poganiał w ich pracy, nikt nie podnosił na nich kańczuga, składy żywności zawsze stały otworem tak dla robotników jak i ich rodzin — sami więc chętnie zbierali kauczuk i przynosili go do faktorii.
|